Tym prawem wykurzymy startupy z Europy! Walczymy o zmianę dyrektywy o prawie autorskim

Dziś poznamy stanowisko polskiego rządu w sprawie dyrektywy Komisji Europejskiej o prawie autorskim. Uważamy, że w obecnym brzmieniu europejski projekt zablokuje rozwój startupów, których modele biznesowe opierają się na wolnym dostępie do danych i ich analityce. Jedynym wyjściem dla wielu z nich będzie przeniesienie biznesów poza UE. Takie wnioski wyciągnęliśmy z ubiegłotygodniowego spotkania ze startupami w Warszawie. Postulaty weta wobec trzech najgroźniejszych dla startupów zapisów przekazaliśmy polskim władzom

W Sejmie rozpoczyna się właśnie posiedzenie Parlamentarnej Komisji do Spraw Europejskich, na którym poznamy projektu stanowiska polskiego rządu ws. dyrektywy o prawie autorskim w jednolitym rynku cyfrowym. Członkowie Komisji zapoznali się wcześniej ze stanowiskiem Startup Poland uzupełnionym o głosy przedsiębiorców zebrane podczas ubiegłotygodniowych warsztatów w Warszawie. Nasze stanowisko jest jasne: uważamy, że trzy zapisy projektu tej dyrektywy godzą w interesy startupów. Chcemy, żeby nasze postulaty zostały uwzględnione w zaktualizowanej wersji stanowiska polskiego rządu.



Diabeł tkwi w artykułach

To, co najbardziej nas niepokoi w propozycji dyrektywy Komisji, to:

Art. 3 (text and data mining)
Uważamy, że propozycja Komisji Europejskiej wyrażona w tym paragrafie może znacznie utrudnić lub nawet zablokować powstawanie i rozwój startupów, które z definicji opierają swoje modele biznesowe na wolnym dostępie do danych i ich analityce.

Dyrektywa ogranicza prawo do korzystania z baz danych i eksploracji tekstów podmiotom takim jaki spin-offy czy startupy, które często wywodzą się ze środowiska akademickiego.

Ponadto art. 3 definiuje organizacje badawcze jako klasyczne instytuty badawcze i akademickie, pomijając w tej definicji startupy. Obawiamy się, że naturalną konsekwencją wejścia w życie tego zapisu będzie przeniesienie się podmiotów komercyjnie wykorzystujących dane poza granice Unii Europejskiej.

Art. 11 (prawo wydawców)
Zduplikowanie prawa pochodzącego z Dyrektywy o społeczeństwie informacyjnym, w którym autor ma prawo jego przeniesienia na rzecz wydawcy. Wydawcy w wyniku nowego zapisu zyskują nowe prawo do rekompensaty z tytułu linkowania do ich treści. Ma to poważne konsekwencje dla startupów (agregatory i wyszukiwarki treści), które wykorzystują i powielają treści dostępne w Internecie przy pomocy linków.

Art. 13
Zobowiązanie po stronie przedsiębiorców do filtrowania wszystkich treści, które pojawiają się na platformach cyfrowych w konsekwencji nieskrępowanej aktywności użytkownika. Ten zapis uderza w firmy hostingowe, jak również w samego użytkownika Internetu.

Startupy tworzące platformy (np. e-commerce/społecznościowe/blogowe) wykorzystujące treści pochodzące od użytkowników miałyby być zobowiązane do skanowania aktywności swoich użytkowników w poszukiwaniu materiałów i treści potencjalnie naruszających prawo autorskie (nie tylko same zdjęcia zamieszczane przez użytkowników, ale przede wszystkim to, co prezentują może być chronione prawem autorskim).

Ten zapis dyrektywy stawia platformy wykorzystujące treści przed poważnym ryzykiem odpowiedzialności prawnej za wszystkie treści publikowane przez ich użytkowników. Pojawia się tutaj widmo ryzyka koncentracji rynku wokół kilku graczy-dostawców adekwatnej technologii filtrowania, a ponadto odbiera wolność z rąk użytkowników i publikujących treści.

Komisja Europejska w świecie Web 1.0

„Prawo autorskie dopasowane do cyfrowej ery” („EU Copyright rules fit for the digital age”), przekonuje hasło promujące pakiet reform, którego częścią jest propozycja dyrektywy Komisji Europejskiej. Zawiera ona serię rzetelnych prawnych rozwiązań, ale trzy wymienione zapisy świadczą o niezrozumieniu przez prawodawcę specyfiki internetowych biznesów oraz współczesnych realiów internetu.

Spotkanie, które zorganizowaliśmy w Warszawie 3 marca wspólnie z organizacją Allied for Startups – rzecznikiem interesów startupów w Brukseli – miało zaprezentować startupom najbardziej alarmujące zapisy propozycji dyrektywy w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym.

Podczas warsztatów z prawnikiem specjalistą od prawa autorskiego prof. Martina Senftlebena, omówiliśmy poważne konsekwencje tego aktu prawnego dla polskich startupów, które zajmują się analityką danych i big data (w Polsce to aż 20% polskich startupów wg. Raportu Polskie Startupy 2016), są platformami (np. e-commerce/społecznościowymi/blogowymi) wykorzystującymi treści pochodzące od użytkowników (20% polskich startupów) oraz zajmują się agregowaniem treści.

Podczas dyskusji o zapisach dyrektywy same startupy zidentyfikowały szereg niebiezpieczeństw, jakie niesie ze sobą proponowany projekt. „Proponowane rozwiązanie w praktyce wyklucza prawo cytatu, odwiecznie związane i dostępne w przypadku utworów objętych prawem autorskim. Jest to cios w podstawowe wolności na jakich został zbudowany współczesny Internet” – mówił Michał Brzezicki, współzałożyciel i wice-prezes SentiOne, spółki zajmującej się monitorowaniem Internetu i social media.

Z naszych obserwacji wynika, że jest duża szansa na optymistyczny rozwój wydarzeń wokół tekstu dyrektywy. Z entuzjazmem przyjęliśmy opinię Parlamentarnego Komitetu Rynku Wewnętrznego z 20.02.2017 r., która krytycznie ocenia propozycję KE i proponuje korzystne dla sektora innowacji zmiany w tekście. Przewodnicząca Zespołu głosującego nad propozycją dyrektywy otrzymała również list otwarty od największych europejskich ośrodków akademickich, który prezentuje stopień oderwania treści dyrektywy od realiów funkcjonowania sektora badawczo-rozwojowego w Europie, i alarmuje, że „tekst propozycji zahamuje rozwój innowacji cyfrowych i negatywnie wpłynie na aktywność użytkowników w Internecie”. Pod listem podpisali się profesorowie prawa autorskiego z najlepszych ośrodków akademickich m.in. z Uniwersytetów w Amsterdamie, Berlinie, Cambridge, Paryżu, Strasburgu i Torino.

Dziś liczymy na równie przychylne startupom stanowisko polskiego rządu.

Magdalena Beauchamp, ak
Trwa ładowanie komentarzy...